– Agnieszka Kosior
Jestem tradycjonalistką, więc często powracam w strony, gdzie wcześniej bywałam. Obecnie od 3 lat mam towarzysza swoich podróży :). Z moim synkiem Tomaszkiem uwielbiamy wiejskie klimaty, dlatego też często wędrujemy po wiejskich szlakach. Odwiedzamy m.in skanseny, zwiedzamy zabytki, robimy mnóstwo zdjęć. Staram się od małego synkowi wpoić, iż należy szanoważ nasze Dziedzictwo Kulturowe. Zdjęcia, które wysłałam, zostały wykonane w sanockim skansenie.
– Leszek Reszka
Od ponad 15 lat z żoną do zespołu ludowego „Kociewie retro” należymy
i zdecydowanie dzięki takiej przynależności świetnie się bawimy.
Można nas nazwać tradycjonalistami,
którzy po okolicznych kociewskich miejscowościach latem jeździmy z występami.
„Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej” jak głosi powiedzenie,
ja się z nim w 100% zgadzam i zdania swego nie zmienię :)
Nie zależy nam by gdzieś daleko po świecie podróżować,
my wolimy zakątki naszego pięknego kraju penetrować.
Póki co na nasze piękne Kociewie i sąsiadujące Kaszuby zapraszamy,
to najpiękniejsze regiony, jakie znamy :).
– Sylwia Słota
W trakcie każdych wakacji staram się wytyczać nowe szlaki. Podróżować po Polsce z rodziną, cieszyć się pięknem przyrody z kijami do trekkingu w dłoniach, podziwiać wspaniałe budowle, cieszyć się zachowanymi pamiątkami z przeszłości dostępnymi w muzeach. Od czasu do czasu pozwalam sobie na zagraniczną wycieczkę z dziećmi, bo uwielbiam poznawać nowe kultury i języki. Przesłałam kolaż, na którym znajdują się wybrane fotografie z moich podróży. Zdjęcia z Ustronia i Krakowa, ale również z zagranicy: Czech, Niemiec, Izraela. Pragnę podkreślić, że pasjonuje mnie wszystko to, czego jeszcze nie odkryłam, rzadko jadę drugi raz w to samo miejsce, uwielbiam dreszczyk emocji, który przechodzi moje ciało w nowym miejscu, to takie ekscytujące, móc odkrywać i doświadczać nowych przygód.
– Anna Siewiera
Co roku wyjeżdżam z rodziną w inne miejsce. Jestem typem globtroterki, która uwielbia odkrywać nowe miejsca i zwiedzać najciekawsze zakątki świata. Myślę, że życie jest zbyt krótkie, żeby zobaczyć wszystkie miejsca, które są godne uwagi. Nie ma jednak nic lepszego, niż picie herbatki w beduińskiej wiosce, podziwianie Machu Picchu w Peru, przejażdżka na wielbłądach po Saharze, czy też oglądanie wyłaniającej się o świcie z mgieł świątyni Taj Mahal.
– Anula Wawrzyniak
Gdy nadchodzi straszny moment i decyzja urlopowa
jak miecz Damoklesa zwisa właśnie tam, gdzie moja głowa
biedna próbuje ogarnąć wszystkie wakacyjne plany,
wgłębiam się w mej duszy czeluść. Ho, ho, co my tutaj mamy?
Wychodzi na to, że jestem tradycyjna do kwadratu,
bo zamiast wciąż w nowych miejscach dawać sobie do wiwatu,
wolę sprawdzone lokacje, nie kusi mnie biała plama
na mapie. WYBIERAM zatem dom rodziców oraz... hamak!
A że mój tradycjonalizm jest już dosyć rozrośnięty,
więc w czas urlopu się rzucam także w REMONTÓW odmęty
i maluję, cyklinuję, tapetuję lub odnawiam
wszystko, co znajdę i frajdę sobie i rodzicom sprawiam!
Potem zaś, w łagodny wieczór opromieniony zachodem
słońca, biorę sobie książkę, psa, schłodzoną dobrze wodę
i zalegam na hamaku, żeby odpocząć po pracy...
Urlop to remont. Tak właśnie robią zazwyczaj rodacy. ;)
Żeby jednak Wam nie skłamać, przyznam, że czasem mnie niesie,
by zwiedzić nowe rejony albo połazić po lesie,
więc wskakuję w moje auto albo w pociąg i wyprawę
inicjuję samotniczą - mam w tym też niejaką wprawę! :)
Tak więc łączę w swej duszyczce dwa żywioły, choć przeważa
tradycjonalizm, bo remont cieszy mnie, a nie przeraża.
Na dowód zaś, że nie kłamię, podsyłam z hamaka zdjęcia
- oto moje wakacyjne, relaksacyjne zajęcia! :)
Nagrodzone zdjęcia można obejrzeć w znajdującej się obok galerii.