Świetna lokalizacja, ciężko jednak wyrazić się pozytywnie o innych aspektach hostelu. Pokoje co prawda schludne i czyste, jednak po pierwszej nocy przespanej w swetrach zmuszeni byliśmy samodzielnie zorganizować sobie farelkę, gdyż z uwagi na palących na korytarzach lokatorów budynek - pomimo mrozu - namiętnie wietrzono, a pozbawiony termostatu grzejnik w pokoju pełnił funkcję czysto dekoracyjną.
Brak ogrzewania dotyczy również łazienki, w związku z czym poranny prysznic ociera się o definicję sportu ekstremalnego, przynajmniej dla pierwszej korzystającej zeń osoby. Dokucza również fakt, iż na dwie łazienki współdzielone z innymi kilkuosobowymi pokojami zaledwie w jednej znajduje się umywalka i lustro, a wiecznie puste dozowniki na mydło wprowadzają średnio przyjemny element zaskoczenia.
Kuchnia natomiast, utrzymana w klimacie PRL z delikatnymi elementami świata postapokaliptycznego (nie wiem, skąd pochodzą zamieszczone tu zdjęcia, ale na pewno nie z kuchni, pokoi ani łazienek na ostatnim piętrze), stanowi najwyraźniej narzędzie zacieśniania więzi między lokatorami: może pochwalić się wyposażeniem w kilka talerzy, jeden kubek, dwie szklanki oraz jedną łyżeczkę do herbaty. Nie spodziewajmy się również, że znajdziemy tam kawę czy herbatę, z reguły dostępne dla gości w innych hostelach podobnej klasy.
Nikt nie ocenił jeszcze tej opinii
Ocenił standard:
-
pokoje:4/10
-
łazienki:4/10
-
lokalizacja:10/10
-
jakość do ceny:2/10
-
zgodność z ofertą:2/10