Suche morsowanie. Nowa moda wśród Polaków

Suche morsowanie. Nowa moda wśród Polaków

Tej zimy morsowanie stało się sportem narodowym Polaków, którzy masowo oblegają różnego rodzaju zbiorniki wodne. Jak w każdej modzie, również ta wyewoluowała w coś zupełnie nowego. Teraz na topie jest tzw. suche morsowanie. Na czym polega trend i czy jest bezpieczny?

Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie, czym jest morsowanie? Mówiąc w dużym skrócie, jest to kąpiel w zimnej wodzie – w morzu, jeziorze, zalewie albo innym zbiorniku wodnym. Morsowanie to aktywność sezonowa. Odbywa się, gdy temperatura spada poniżej zera, więc spotkania morsów zazwyczaj organizowane są pomiędzy późną jesienią a wczesną wiosną.

Osoby, które od dawna mają styczność z tą aktywnością, mówią, że najprzyjemniej jest wtedy, kiedy panuje duży mróz. Wtedy zanurzenie w wodzie przypomina wejście do wanny z ciepłą wodą. Tegorocznej zimy chce się o tym przekonać coraz więcej osób – morsowanie stało się modne. Ale decyzja o spróbowaniu morsowania powinna być przemyślana. Wykluczają je bowiem różnego rodzaju dolegliwości, a nawet przeziębienie. Przed pierwszym morsowaniem koniecznie trzeba pójść do lekarza!

Co jeszcze trzeba zrobić przed pierwszym morsowaniem? Wejdź i zobacz: Jak przygotować się do pierwszego morsowania? Porady i wskazówki

Suche morsowanie. Na czym polega?


Wbrew pozorom morsować można nie tylko w wodzie! Niektórzy z pasją oddają się tzw. suchemu morsowaniu. Zwolennicy tej aktywności chodzą po górach w samych szortach (niektórzy zakładają jeszcze koszulki), rękawiczkach i czapkach. Rezygnują natomiast z bielizny termoaktywnej oraz kurtek.

Chociaż morsowanie w górach nie jest zupełnie nowym trendem, to nigdy nie odbywało się na taką skalę jak teraz. W tym roku coraz częściej widzi się grupy roznegliżowanych piechurów, którzy chcą zdobyć szczyty w Beskidach lub Karkonoszach. Od lat popularnym celem jest Śnieżka, w tej chwili słyszymy głównie o wejściach na Babią Górę. Morsujący budzą tym nie lada sensację, ale również skłaniają do zastanowienia się, czy suche morsowanie jest bezpieczne?

Morsowanie w górach. O czym trzeba pamiętać?


Do suchego morsowania przygotowujemy się tak samo, jak do tego tradycyjnego. Pierwszym krokiem jest porządna rozgrzewka, która pobudzi krążenie. Trzeba jednak pamiętać, że zanurzenie w wodzie trwa maksymalnie 2-3 minuty, podczas gdy wejście na szczyt zajmuje kilka godzin. Nie jest to sport dla każdego! Ratownicy górscy określają nawet suche morsowanie jako „irracjonalne”.

Ma ono jednak gorących zwolenników. Należą do nich osoby, które są zrzeszone w klubach morsów i od lat podejmują tego typu wyzwania. Dzielą się swoimi przemyśleniami o tym, jak trzeba się przygotować do morsowania w górach.

  • Suche morsowanie nie jest dla początkujących. Najlepiej mieć za sobą przynajmniej roczne doświadczenie w morsowaniu tradycyjnym.

  • Do takiego przedsięwzięcia trzeba się przygotowywać przez cały rok. Treningi, bieganie i górskie wędrówki, które poprawią wydolność to konieczność.

  • Przed planowanym wejściem należy dobrze sprawdzić trasę oraz pogodę. Jeżeli w trakcie marszu warunki się pogorszą, należy zawrócić lub się ubrać.

  • Suche morsowanie zaczynamy od rozgrzewki. Później również utrzymujemy równe, żwawe tempo, które pomoże nam zachować odpowiednią temperaturę ciała.

  • W góry nigdy nie idziemy sami i zawsze trzymamy się w grupie. Najlepiej, by morsom towarzyszyły osoby, które będą ubrane tradycyjnie, by w razie konieczności udzielić im pomocy.

  • W plecaku zawsze trzeba mieć dodatkowe ubranie oraz termos na przykład z gorącą herbatą.

Zobacz, jak przygotować się do zimowego wyjścia w góry. Wejdź: ABC bezpiecznych zimowych wypraw w góry

Górskie morsowanie. Bezpieczeństwo przede wszystkim


Osoby, które myślą o spróbowaniu suchego morsowania muszą poważnie podejść do kwestii bezpieczeństwa. O tym, jak kończy się lekceważenie natury i rzetelnego przygotowania przekonaliśmy się w weekend (16 stycznia 2021). Jedna z turystek, wchodzących na Babią Górę, mogła w ten sposób stracić życie.

Z doniesień medialnych wiemy, że nie miała przy sobie żadnej odzieży, którą mogłaby założyć, by się ogrzać. Ubraniami podzieli się inni turyści. Historia niestety jest smutna, gdyż kobieta doznała poważnego wychłodzenia i odmrożeń. Została przetransportowana do szpitala, a jej stan jest ciężki. W chwili gdy trafiła na OIOM temperatura jej ciała wynosiła tylko 25,9 stopni Celsjusza!

Warunki, w jakich przeprowadzono akcję również nie należały do najlepszych. O szczegółach dowiadujemy się z komunikatu GOPR Beskidy:

O godzinie 12:53 ratownicy dyżurujący na Markowych Szczawinach otrzymali zgłoszenie z CSR Szczyrk: z relacji turystów wynikało, że w rej. Gówniaka odnaleźli leżącą w śniegu skąpo ubraną turystkę, mającą na sobie jedynie spodenki, sportowy biustonosz oraz obuwie, która wraz z pozostałymi "morsami górskimi" tego dnia próbowała zdobyć szczyt Babiej Góry. Natychmiast w stronę poszkodowanej udał się zespół dwóch ratowników, którzy w rej. Izdebczysk prowadzili badania pokrywy śnieżnej (…)

Ratownicy idący z Izdebczysk po blisko 50 minutach jako pierwsi dotarli do poszkodowanej. Kobieta w stanie głębokiej hipotermii, z widocznymi odmrożeniami, przytomna, ale bez logicznego kontaktu, ubrana przez turystów w ich prywatną odzież, została dodatkowo zabezpieczona termicznie wyposażeniem ratowników: rękawiczkami, goglami, czapkami, kurtką puchową oraz techniczną. Ratownicy w bardzo trudnych warunkach (wiatr 85 km/h, temperatura odczuwalna -20 stopni) rozpoczęli sprowadzanie poszkodowanej w głębokim śniegu zapadając się po pas, z pomocą turystów, którzy w pierwszej kolejności zajęli się poszkodowaną i zawiadomili ratowników GOPR. Sprowadzanie było możliwe, dopóki kobieta była w stanie współpracować własnymi nogami.

Następny artykuł Najlepsze miejsca na zimowe...

Komentarze (1)

Mors Casco

miesiąc temu
Pechuńcio, nie będzie fajnego wpisu na Facebooku ani wywiadu w TV. A w oczach widzów zamiast podziwu - drwina. Ciężki jest los narcyzów. Coraz bardziej przekonuję się, że ubezpieczenie zdrowotne powinno osobiście ciążyć korzystającym z niego - jak to ma miejsce przy posiadaniu samochodu. A jak nie, to opłata za pracę ratowników i szpitala.

Zobacz również