Jak przedsiębiorcy radzą sobie w czasie pandemii?

Jak przedsiębiorcy radzą sobie w czasie pandemii?

Pandemia w drugiej fali zmroziła ruch turystyczny. Zamknięto hotele i kwatery, restauracje mogą sprzedawać tylko na wynos. Stanęły wyciągi narciarskie.  Nieczynne są muzea. Zapomnieliśmy już, jak wyglądają koncerty, nawet te organizowane w kawiarniach w kameralnym gronie.
Jak w tej sytuacji odnajdują się przedsiębiorcy, którzy utrzymują się głównie z turystyki?

Odwiedziliśmy Kazimierz Dolny na Lubelszczyźnie, by sprawdzić, jak tutaj wygląda sytuacja przedsiębiorców, restauratorów, właścicieli kwater czy wyciągów narciarskich z perspektywy niewielkiego miasteczka turystycznego.


Zima to tutaj czas, w którym – w związku z sezonowością ruchu turystycznego – Miasteczko zwykle przysypia, a jego mieszkańcy utrzymują się głównie z tego, co zarobili w lecie. Tegoroczny sezon letni – chociaż z powodu pandemii krótki – był – jak twierdzą przedsiębiorcy – bardzo intensywny. Zwłaszcza lipiec i sierpień, kiedy to Kazimierz przeżywał istne oblężenie. Niektórzy właściciele noclegów – zwłaszcza tych położonych w centrum Kazimierza – którzy zgłosili swoje pokoje do bonu turystycznego, szybko zrezygnowali z tej formy wsparcia z powodu nadmiaru gości. Nie znaczy to, że cały sezon można zaliczyć do udanych.

- Generalnie tegoroczny sezon był słabszy i nie zrekompensował zastoju z wiosny od marca do maja i jesieni, kiedy to łącznie przez pięć i pół miesiąca nic się nie działo – mówi jeden z kazimierskich przedsiębiorców.

Właściciele kwater, by choć trochę zrekompensować straty i utrzymać stałych pracowników, sięgają po pomoc rządową.

- Pomoc, którą otrzymaliśmy od rządu jest niewystarczająca, ale prowadzę swój obiekt już tyle lat razem z wypróbowanymi pracownikami i nie mogę ich tak po prostu zwolnić – mówi mój rozmówca, który nie zamierza jednak otwierać pensjonatu wbrew zaleceniom rządu, jak to robią niektórzy przedsiębiorcy w ramach protestu w dużych miastach. – Nie otwieramy, bo mieliśmy duże zwolnienie z ZUS-u, nie chcemy go po prostu stracić…     

O swoich pracowników walczą też właściciele restauracji Klubojadalnia Przystanek Korzeniowa, których pandemia zmusiła do zawieszenia działalności ich drugiego lokalu w centrum – bistro Trzeci Księżyc, gdzie koncentrowało się życie artystyczne Miasteczka poza sezonem.

- Trzeci Księżyc jest zamknięty, ponieważ nie widzimy możliwości, by utrzymać ten lokal tylko i wyłącznie z wynosów – mówi właściciel restauracji Tomasz Małolepszy. – Nie możemy realizować też misji, którą uzgodniliśmy z miastem na początku dzierżawy jatek, czyli szeroko rozumianych działań kulturalnych. Pomimo tego, że kalendarz imprez mamy ustalony z artystami do końca czerwca tego roku, to od połowy października roku ubiegłego nie realizujemy koncertów z powodu lockodwnu.

Działalność bistro została więc zawieszona do odwołania. Restauracja działa weekendowo, wydając posiłki tylko na wynos.

- Głównym naszym celem jest dać pracę osobom, które były z nami w okresie letnim, kiedy było najciężej – mówi Małolepszy. – Należy im się teraz od nas pomoc.

Czy restauratorom uda się przetrwać dzięki wynosom?

- Wszystko zależy od tego, jak będą wyglądały weekendy – mówi Małolepszy. – My teraz konsumujemy to, co wypracowaliśmy w sezonie letnim. Te kredyty, leasingi, które mogliśmy zawiesić, zawiesiliśmy od 1 stycznia, ale musimy ponosić koszty stałe, które są niemałe. Taka ciekawostka, o której pewnie mało kto wie: Grupa PGE w ostatnim czasie skróciła termin od należności za prąd do prądu wyłączenia i już nie można się jak dotąd „poślizgnąć” z opłatami za energię.

Restauracja Przystanek Korzeniowa z rządowej pomocy w czasie wiosennego lockdownu nie korzystała.

– Z tej drugiej tarczy jeszcze nie próbowaliśmy – mówi Małolepszy. – Postojowe jest wypłacane wtedy, gdy spadek obrotów wynosi 75%. My w grudniu mieliśmy spadek 74,5% i już się nie kwalifikujemy. To już wymaga inżynierii matematyczno – rachunkowej i działania w kierunku świadomego zaprzestawania możliwych do realizacji działań. Być może są takie firmy, którym bardziej opłaca się nie pracować niż pracować, my nie działamy w taki sposób…

Mimo trudnej sytuacji także właściciele Korzeniowej nie zamierzają wracać do normalnej działalności przed stosowną decyzją rządu.

- Jeśli chodzi o ogólnopolski protest przedsiębiorców – całkowicie rozumiem moich kolegów po fachu w wielkich miastach, którzy zostali zamknięci z piątku na sobotę z wielkimi biznesami, z dużą liczbą zatrudnionych pracowników, z ciągnącymi się za nimi długami z pandemii wiosennej. To jest bardzo trudna sytuacja - mówi restaurator.

Wprowadzenie II lockdownu, kiedy w Kazimierzu kończył się sezon sprawiło, że udało się tutaj takiej tragedii uniknąć, co nie znaczy, że jest łatwo. Zwłaszcza, że zabrakło ruchu w okresie świąteczno – feryjnym.
 
Odkąd w Kazimierzu i okolicy powstały wyciągi narciarskie Miasteczko poza sezonem budzi się na krótko w czasie świąt i ferii zimowych. W tym roku tak się jednak nie stało – rządowe obostrzenia covidowe zatrzymały wszystkich w domach. Wyciągi zamknięte na okres świąteczny i feryjny i także nie generowały ruchu turystycznego dla miasta.

Czy teraz się to zmieni, jak od 19 stycznia Stacja Narciarska Kazimierz – jako jedyna z trzech istniejących w okolicy – dołączyła do innych otwartych stacji, które prowadzą na stokach "naukę jazdy na nartach"? W odpłatnym programie przygotowanym przez instruktorów mogą wziąć udział wszyscy, którzy podpiszą zgodę na uczestnictwo. Właściciele stoku twierdzą, że taka forma działalności jest dozwolona. Działają, bo zmusza ich do tego sytuacja. Obawiają się, że obostrzenia zostaną poluzowane nie wcześniej niż wiosną, a wtedy nie będą już mogli prowadzić działalności z prozaicznego powodu – nie będzie już śniegu. Stracą więc szansę nie tylko na odrobienie gigantycznych strat poniesionych w wyniku rządowych obostrzeń, ale także nie będą w stanie zarabiać na utrzymanie firmy od wiosny do następnej zimy.

Policja i Sanepid bacznie przygląda się funkcjonowaniu stoków w ciągu tego sezonu. Kazimierska stacja narciarska przechodziła kontrole przed świątecznym zamknięciem i teraz po uruchomieniu tu programu edukacyjnego. Stoku nie zamknięto. 

Obowiązujące obostrzenia mają zostać utrzymane do końca stycznia. Gdy dobrze nie jest, cytuje się przysłowie „Aby do wiosny”. Jaka będzie wiosna dla przedsiębiorców działających w branży turystycznej? Czy wszystkie obiekty doczekają nowego sezonu?

Następny artykuł Nocowanie.pl wspiera WOŚP....

Komentarze (3)

JanNowak

28 dni temu
Czytając artykuł - odnosi się wrażenie, ze w Kazimierzu jest wszystko ok?? Przedsiębiorcy maja kasę, super działają i czekaja na wiosnę....!!! Co za bzdura! Inne miasteczka turystyczne od gór po morze cierpią z powodu pandemii, organizują się, zgłaszają petycje....tylko Kazimierz ma się wspaniale..? czyżby wszyscy w tym miasteczku otrzymali sutą pomoc i milczą?

Nocowanie.Pl

27 dni temu
Chętnie poznamy zdanie innych przedsiębiorców. Prosimy o wypowiedzi w komentarzach, można też kontaktować się z nami mailowo (redakcja@nocowanie.pl).

Wieskac

miesiąc temu
Czy w Kazimierzu są jacyś inni przedsiębiorcy poza panem Małolepszym i knajpy jakieś poza Przystankiem Korzeniowa?

Zobacz również